Rasa TAMOŠIŪNIENĖ, urodziła się w 1970 r. Jest dyrektorem Domu Opieki Społecznej w Podbrzeziu, radną samorządu rejonu szyrwinckiego, członkiem komitetu spraw socjalnych, zdrowia i rodziny oraz komisji etyki. Kandydatka na stanowisko mera rejonu szyrwinckiego należy do prezydium AWPL-ZChR rejonu szyrwinckiego. Jest aktywną działaczką ZPL, prezesem Towarzystwa Kultury Polskiej w Jawniunach, lubi muzykę i śpiew, a swe upodobania realizuje w zespole wokalnym „Czerwone Maki”.

Zdecydowała się Pani kandydować w wyborach samorządowych i ubiegać się o fotel mera rejonu szyrwinckiego. Była to prawdopodobnie trudna decyzja. Co przesądziło o tym, że powiedziała Pani „tak”?

Na udział w wyborach samorządowych i ubieganie się o fotel mera rejonu szyrwinckiego zdecydowałam się nie od razu. Po głębszej analizie sytuacji w samorządzie, zrozumiałam, że to jest wielkie wyzwanie i ogromne zobowiązanie. Wahałam się, ale otrzymałam przekonujące słowa poparcia i zachęty od współtowarzyszy, którzy dodając mi odwagi, wpłynęli na wyrażenie przeze mnie zgody. Z rejonem szyrwinckim zarówno ja, jak i moja rodzina jest związana od dawna. Tu urodzili się i mieszkali moi rodzice, dziadkowie, pradziadkowie. Urodziłam się w Mejszagole w rejonie wileńskim, ale od 1992 roku wraz z rodziną mieszkam w Jawniunach (rej. szyrwincki). Większość miejscowych ludzi znam osobiście, interesuję się, jak sobie dają radę w życiu. Poznałam i rozumiem ich codzienne radości i smutki. W razie potrzeby staram się służyć im pomocą. Moim zdaniem, bardzo ważną rolę w niesieniu pomocy mieszkańcom oraz zachęcaniu ich do aktywności społecznej spełniają organizacje pozarządowe, dlatego dużo uwagi im poświęcałam i zamierzam to robić w przyszłości, współpracując z nimi. Wspólnie możemy osiągnąć o wiele więcej.

Pani atutem jest doskonała znajomość problemów mieszkańców rejonu znad Szyrwinty i Musy. Jako była dyrektor administracji samorządu i obecna radna dała się poznać jako pryncypialny i odpowiedzialny człowiek. Powiedziała Pani m.in. stanowcze „nie” bezprecedensowym i bezprawnym zwolnieniom ludzi, którzy jako niewygodni zostali usunięci z pracy z inicjatywy mer Živilė Pinskuvienė. Jak Pani skomentowałaby sytuację za rządów obecnej mer?

W latach 2011-2015 pracowałam w samorządzie rejonu szyrwinckiego na stanowisku dyrektora administracji. Chociaż nie było łatwo, to zawsze mogłam liczyć na wsparcie pracowników wydelegowanych z ramienia AWPL i ludzi, dla których praca na rzecz mieszkańców rejonu była wartością nadrzędną. W tym okresie udało się wiele zdziałać dla dobra naszych obywateli: mieszkańcy 12 wsi w rejonie otrzymali jakościową wodę, odnowiliśmy i przekazaliśmy do użytku budynki przeznaczone dla lokalnych wspólnot wiejskich: w Jawniunach, Szawlach, Bortkuszkach i Miedziukach. Zaasfaltowaliśmy ulicę Mokyklos w Borskunach i Pievų w Jawniunach, zapoczątkowaliśmy przybudówkę Borskuńskiej Szkoły Podstawowej.

Jako niezależna radna nigdy nie przytaknęłam masowym zwolnieniom, jakie nastąpiły po dojściu do władzy obecnej mer. Nie chciałabym jednak tego szerzej komentować. Zwolnieni ludzie zwrócili się do sądów i to one decydowały o tym, czy mer postępowała zgodnie z prawem, czy też wbrew niemu. Najlepszą weryfikacją rządów Pinskuvienė będą zbliżające się wybory, a decydujące słowo będzie należało do wyborców. To oni ocenią działalność mer i dokonają wyboru. Od nich będzie zależało, czy nastąpią zmiany, czy też nie.

Jakie zmiany należałoby wprowadzić i jakie działania przede wszystkim podjąć, by ludziom w tym zakątku Litwy żyło się bezpieczniej i lepiej?

Wspólnie z nowo wybraną Radą chciałabym kontynuować takie niedokończone prace jak: budowa kompleksu zdrowotnego z basenem przy ulicy Kalnalaukio, placu wypoczynkowego „Jaunimo sodas”, mostu dla pieszych w Szyrwintach, sceny koncertowej przy ulicy Vilniaus itd. Będę się starała składać nowe ambitne projekty skierowane na podniesienie standardu życia zarówno mieszkańców miasta, jak i wsi. Jednym z moich celów byłaby też restytucja społecznego ładu i szacunku wobec każdego człowieka niezależnie od jego poglądów, wykształcenia, przynależności narodowej bądź wyznaniowej.

W działalności wielką uwagę chciałabym zwrócić na sprawy socjalne, ochronę zdrowia. Będę dążyła do tego, aby każdy mieszkaniec rejonu mógł otrzymać potrzebną i wykwalifikowaną pomoc medyczną bądź socjalną na miejscu, tzn. jak najbliżej swego miejsca zamieszkania. Zamierzam kontynuować prace związane z polepszeniem jakości wody pitnej, zapewnieniem oświetlenia ulic, remontem dróg i chodników, zmniejszeniem kosztów ogrzewania i wywożenia śmieci. Jednym z moich priorytetów jest rozwój kultury, oświaty, poszerzenie ofert związanych ze spędzaniem wolnego czasu dla młodzieży. Promocja zdrowego trybu życia i sportu, według mnie, byłaby doskonałą prewencją i panaceum na wszelkiego rodzaju choroby społeczne.

Wszyscy jesteśmy jak jedna wielka rodzina. Więc apeluję raz jeszcze, aby nie dzielić ludzi według narodowości, poglądów politycznych, statusu społecznego, a tworzyć lepszą, dostatniejszą i dostojniejszą przyszłość.

Tak nam dopomóż Bóg!